Tene Cursum

15.02.25

 Każdy z nas lubi pływać w tych akwenach, które nie tylko dają przestrzeń, ale też akceptację. Czujemy się swojsko, kiedy znamy każdy kamień, glon. Znajomy muł i piasek tylko dopieszczają nasz zachwyt. Jesteśmy wśród ryb, które podobnie jak my płyną w tym samym kierunku niewzruszone zmianami klimatu. W tym szeleszczącym od ilości ryb miejscu trudno o inny kolor. Ale… czasami z otchłani, wyciosana drżącymi rękami wypływa ta jedyna, która nie przebierając płetwami płynie pod prąd. Nie ma nikogo, kto choćby plaśnięciem dał jej poczucie aprobaty. Tylko ona wie ile wysiłku i mocy musi wyodrębnić ze swoich trzewi, żeby przedostać przez rybi tumult do miejsca, które nawet jej trudno sprecyzować. Jednego jest pewna- otoczenie ma wpływ na to kim jest i na to kim będzie. Nie chce pozwolić, żeby mentalna pleśń dotknęła jej umysłu, nie chce tak jak większość poddać się rozpaczy w bezruchu. Woli być jak karp złapany na święta – łykać  z przyspieszonym tętnem powietrze wiedząc, że bycie nieprzystającą jest warte ostatniego oddechu. 

oddychająca Kate…

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *