Remont…

14.02.2026

Zwykle zaczyna się banalnie; od luźno rzuconego zdania, że dobrze byłoby odświeżyć dawno niemalowane ściany. Ściany współżyją z podłogą więc i ona zostanie beneficjentem restauracji. Zawiłości decyzji i dylematów podczas remontu nie ma końca, dlatego robimy coś, dzięki czemu nasze życie zyska na jakości.

Czy na pewno?

Co parę lat przychodzi myśl, że warto zmienić wystrój, kolor ścian, czasami je zburzyć. Naturalne, że mamy swoistą potrzebę zmiany, odgruzowania środowiska w którym oddychamy, w którym się kochamy i w którym się kłócimy. Emocje nierzadko są przegotowane w rozlicznych słowach, które jak smar oblepiają kolejne pomieszczenia naszych domów.

Próbujemy machnięciami pędzla zakryć niechlubne zachowania mając nadzieję, że teraz już na pewno kolor pokrył zaniechania, ciemne myśli i swawole serca. Kiedy wyjdziemy już z pokoju, na drodze staje większy potwór. Łazienka; ta jest dopiero wyzwaniem. Kolor płytek, wielkość płytek, wanna czy prysznic, a może oba rozwiązania można wdrożyć. I to co wykańcza kafelki; fuga. Zabezpiecza, wypełnia, nadaje ostateczny wygląd.

Końcowy efekt czasami onieśmiela, ale też może przytłoczyć ilością wydanych pieniędzy czy przeciągającym się czasem, który po drodze marnotrawił fachowiec. I tak dochodzimy do finału. Teraz już nikt nie powie, że u nas wystrój z tamtej epoki. Zrobiliśmy wszystko, żeby każdy kto nas odwiedzi zachwycał się i podziwiał naszą kreatywność. Chętnie podejmujemy działania na rzecz tworów nieożywionych a tak trudno zadbać o wnętrze naszego ducha, naszych emocji, naszych mentalnych pokoi, których granice dawno przekroczyli imigranci słowni. Jak się czują Ci, którzy odwiedzają nas w nas? Czy widzą choć namiastkę gładzi, która stara się zakryć pozbawioną finezji ścianę?

Kate…

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *