Most
17.01.2026

Dwie połówki jabłka czy dwie strony medalu? Sugerują, że można być jednym i tym samym i tak bardzo innym. Która strona jest ta lepsza, a która jak pijawka dołącza do chwały tej drugiej?
Ogrodnik zrywając jabłko nie zastanawia się nad filozoficznym aspektem owocu, dywagując od której części zacząć jeść, żeby poczuć najsmaczniejszy kęs, a otrzymujący medal nie patrzy z podziwem tylko na jedną stronę, oddając jej swoje uwielbienie. Skupiają się na jednym w dwóch odsłonach, traktując w swojej dłoni należne miejsce monolitowi.
Całość tworzy system naczyń połączonych. Dopiero końcowy efekt daje spokój, radość i wytchnienie. Nikt nie biegnie przecież po połowę medalu, ani nikt nie zbiera połówek jabłek. Historia, kiedy się nad nią pochylić też nie uwzględniała wygranej w połowie. Owszem, pokój daje spokój, ale dopiero ten komplementarny. Tylko jak połączyć ten przymus bycia koherentnym z tym o czym czytamy w książkach…o nieszczęśliwej miłości, o zdradzie, o porażkach finansowych, o byciu chorym, niepełnosprawnym?
Odkładając kolejne przeczytane książki zdajemy sobie sprawę, że takie jest właśnie życie; perfekcyjnie niedoskonałe w całej swojej rozpiętości. Pozostaje więc zbudować most, który umożliwi nam na drugim brzegu na nowo delektowanie się jabłkiem napoczętym przez kogoś innego….
Kate…

Druga połowa jabłka tak bardzo potrzebna od zaraz!!!
Zdecydowanie jesteś już na moście Monia:)