Hamlet i Poloniusz
06.12.2025

Rozmowa Hamleta z Poloniuszem (był królewskim doradcą), który przytakuje mu na każde słowo, jest pewnym odzwierciedleniem stanu ducha współcześnie żyjących. Symbolicznych Hamletów mamy w pracy, ale też coraz częściej w świecie wirtualnym.
Zdajemy się na ich opinię, uważając, że skoro głośniej od nas mówią, mają więcej pieniędzy, to na pewno mają rację. Zmieniamy koloryt własnych wypowiedzi, które jeżeli tylko są inne, trawestujemy je na potrzebę naszego Hamleta, który czując przewagę, tryumfuje jakby wjeżdżał na koniu po wygranej walce.
Poloniusze wstają więc rano, nie wierząc, że ich głos będzie słyszany, piją kawę, jedzą śniadanie, ale szybko, żeby się nie spóźnić, wsiadają do samochodu wziętego w leasing, jadą do Mordoru, jakby jechali na ścięcie. Jedyną ich radosną chwilą są wolne dni, urlopy, na których mogą rozładować swoją frustrację, łapczywie chwytają promienie słońca, które jak na złość trzyma je dla tych głośniejszych w innej szerokości geograficznej, do której czasami dają wstęp Poloniuszom, ale tylko na obrzeżach, gdzie tańszy hotel serwuje tylko protezę tego co jest za murem.
Wracają więc czasami potruci, przybici, bardziej zmęczeni, ale z przekonaniem, że teraz już na pewno coś zmienią……jednak na koniec dnia słyszymy tylko echo ich obietnic.
Kate…

Tak…masz rację Kate. Obietnice wypowiedziane w myślach, a czasem głośno przez Poloniuszy nie są dotrzymywane. Jest tyle rzeczy do zrobienia, że plan dnia i życia jest układany priorytetami. Poloniusze kierują się wg mnie planami Hamleta albo ludzi, których bardzo kochamy, lubimy.
Ale być Hamletem? Nieee…czy jest ktoś może pomiędzy? Tak! Może ja?:)