Miszcz i Gosia

25.10.2026

Mijamy ich codziennie. On, najczęściej idzie z przodu jak samiec, który niejasnym trafem znalazł towarzyszkę życia. Ona, nie rozumiejąc do końca swojego miejsca, idzie za swoim wybrankiem, taszcząc zakupy na kolejne chmurne dni. Tak mija życie, często w udręce, w brakach perspektyw, bez kolorytu, który na chwilę daje nadzieje. On nieszczęśliwy, Ona też, chociaż nie wiedzą z czego może to wynikać. Nawet nie szukają w czym mogliby być niefrasobliwie dobrzy, w czym mogliby przodować. Skromność życia wydłubała z nich wszelką gęstość myśli, które mogłyby prowadzić ich jak pług orzący ziemię. A może bynajmniej nie jest tak źle? Może Oni świadomie weszli w koleiny przewidywalnych dróg, które ściągają z nich odpowiedzialność za wybory. Jednakowoż, wielowiekowe korzenie, oplotły wokół szyi nieboraczków, co rusz zaciskając coraz mocniej dawne idee, które odnawiają się pod postacią tych ważnych, tradycyjnych cnót. O zmianę tak trudno, kiedy czują, że zacisk coraz mocniej daje się im we znaki. Mijamy więc ich, myśląc, że bladość ich twarzy wynika z niewystarczającej ilości przebywania na świeżym powietrzu, nie zdając sobie sprawy, że Oni sami są już duchami.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *