D(r)ESZCZ…
06.10.2025

Kto nie spoglądał za okno jesienią z nostalgią w sercu? Rodzi się na nowo każdego roku jak niechciane dziecko, które niesfornie pragnie zostać w bezpiecznym środowisku swojej żywicielki.
Tak mamy, że choćbyśmy nie chcieli, wracamy wspomnieniami do tego co było, do tego co przeminęło i do tych obrazów, które tak uporczywie nie chcą powrócić. Liście są ciekawą figurą obrazowania życia, przemijania i niestałości.
Depczemy je z niezwykłą eksterminacją, niosąc swój wehikuł mięsny ścieżkami życia, które co zakręt wykolejają się w martwej naturze. Wypatrujemy promieni słońca, które kontempluje, ciesząc się, że nie musi wysilać swoich baterii na potrzeby ludzi, a chmury traktując poważnie swoją umowę z nim, śmiało wędrują z ironicznym uśmiechem, że teraz one wytyczają rytmy dobowe.
Deszcz jest ostatnim ogniwem w nostalgicznej wędrówce. Przysposabia wszystkie skrzaty mieszkające w naszych duszach, by swawoliły i miały czas na odtrutkę czasów, w których przyszło nam żyć.
A my możemy się tylko temu przyglądać z przechodzącym po plecach dreszczem, że nie wszystko stracone.
Kate…
