Koniunkturalista

07.02.25

 Dzień jak co dzień, a jakby inny. Mijasz ludzi, raz ktoś w kolorowym płaszczu, a za chwilę jegomość ledwo trzymający się na nogach. I tak całe życie. Każde wyjście z domu ukazuje niesubordynację ludzkich zachowań i twarzy. Jak poznać kogoś, kto pomimo zewnętrznej bladości posiada feerie barw, które, jeżeli łyżeczką będziemy ją wyłuskiwać, rozleją się na nas jak konfitura o zapachu dzieciństwa? Życie jest wędrówką w dużej mierze samotniczą, która zabawia sporadycznie tylko w chwilach, kiedy się na chwilę zapomni. Skądinąd zabawę najczęściej trzeba odpracować, albo bólem albo kolejną stratą. Zapewne z tego powodu niektórzy, a może większość, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Nie zgadzają się na samotność, nie zgadzają się na biedę i co najważniejsze, nie zgadzają się na bycie bezbarwnym. Kierują się własnym interesem. Kiedy wyczuwają życiodajne soki u innych  podpinają się jak pijawka chcąc wyssać to co wartościowe. I tak, kiedy dochodzą do szczytu nie zauważają nikogo, ani tego w kolorowym płaszczu ani tego, który chwieje się na nogach. 

trzeźwa Kate…

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *